środa, 11 lutego 2015

minimalizm w uczuciach

wchodzę na grząski grunt.
minimalizm w uczuciach. czy to w ogóle konieczne. czy możliwe?
jak trudne jest uświadomienie sobie, że te znajomości, które już posiadamy, są wystarczające.
żeby przerwać te, które są dla nas destrukcyjne, a pielęgnować te, które dają nam szczęście...
jak je odróżnić?
jak umieć powiedzieć nie jednym, aby mieć czas dla drugich. i czy to jest już minimalizm, czy jeszcze nie?

do refleksji na noc.

czwartek, 5 lutego 2015

ciąg dalszy

ależ ulgę daje dalsze pozbywanie się rzeczy zbędnych.
w moim przypadku drugi laptop oraz nieużywane łóżeczko turystyczne przyniosły dodatkowe złotówki na oszczędności... dopiero uczę się oszczędzać i prawdziwie kontrolować mój budżet.

oprócz pozbywania się przydasiów, zrobiłam jeszcze jeden krok - postanowiłam zmienić pracę. wiem wiem, powinnam pracować mniej, aby mieć czas na to co lubię najbardziej.
postanowiłam, że to co robię jest raczej minimalnie inne u konkurencji, więc mogę robić to samo za wyższą stawkę. jakież było moje zdziwienie, gdy w dniu wypowiedzenia mój przełożony przebił ofertę, aby mnie zatrzymać. zostałam.
a nadwyżkę zamierzam odkładać.

ten krok był również potrzebny, abym mogła wydobyć się z długów - rat, których nie mogę się pozbyć. wierzę, że im szybciej w pełni będę miała kontrolę nad własnym budżetem, tym szybciej ich się pozbędę.
skutecznie.
i że nie będzie mi już potrzebne branie kredytów, bo wreszcie będę miała zaoszczędzone środki na np. wakacje.